Human Design a widoczność marki. Co powstrzymuje Cię przed pokazaniem się w zgodzie ze sobą?| Lustro Human Design #6
Wprowadzenie do języka Twojej marki
Po wysłuchaniu tego odcinka, zapraszam Cię do obejrzenia krótkiego treningu wideo wprowadzającego do języka Twojej marki.
Transkrypcja odcinka:
Cześć, witaj w szóstym odcinku podcastu Lustro Human Design.
Dzisiaj chcę zaprosić Cię do rozmowy o widoczności. Ale nie o widoczności rozumianej jako bycie wszędzie albo produkowanie większej ilości treści. Chciałabym porozmawiać o widoczności, która jest zgodna z Tobą. O takiej widoczności, w której czujesz się ze sobą dobrze i która wspiera Cię w tym, co tworzysz.
Może słyszałaś już o japońskiej sztuce naprawiania ceramiki złotem, nazywa się kintsugi. Zgodnie z tą filozofią pęknięte naczynie nie jest czymś, co trzeba idealnie naprawić, żeby nie było widać pęknięć. Po renowacji naczynia metodą kintsugi rysy są nadal widoczne a nawet uwypuklone, bo zostają wypełnione złotem. I właśnie dzięki temu naczynie staje się jeszcze bardziej wyjątkowe i prawdziwe.
Ta metafora przychodzi mi do głowy, kiedy myślę o marce osobistej, zwłaszcza transformacyjnej i intuicyjnej oraz o widoczności.
Bo wiele z nas oczywiście w najlepszej wierze próbuje pokazać się światu tak, jakby nasza historia miała być jak takie nigdy niezarysowane, nowiutkie, naczynie. Czyli staramy się za wszelką cenę usunąć ślady naszego zwątpienia, błędów, zmian kierunku, momentów chaosu, zawstydzenia czy niewiedzy. Jakby dopiero po pełnej naprawie, po stuprocentowej pewności, po takim pełnym uporządkowaniu można było wyjść i pokazać się światu.
A przecież to jest zupełnie nierealne. I szczerze mówiąc, byłoby wręcz dziwne, gdybyśmy w dojrzałym wieku nie miały żadnych pęknięć.
Zmierzam do tego, że nasza marka nie staje się silniejsza wtedy, gdy ukrywamy pęknięcia, ale wtedy, gdy rozumiemy naszą historię na tyle, żeby nie musieć jej już maskować. Nie chodzi o to, żeby eksponować każdą ranę, czy o robienie z własnego bólu strategii komunikacji. Chodzi o to, żeby przyjąć wszystkie swoje części, swoją drogę, lekcje, które z niej przyszły, i wszystkie etapy pośrednie. I opowiedzieć o nich w takim stopniu, w jakim mogą stać się wartością, czy inspiracją, dla drugiej osoby.
Mam tu na myśli zupełnie inną jakość widoczności niż na przykład nadmierne dzielenie się swoim prywatnym życiem. Myślę o takiej widoczności, która jest wynikiem integracji tego, przez co przeszłyśmy.
I właśnie tutaj Human Design jest pomocne, bo pozwala zobaczyć, że nie składamy się z dobrych i złych części. Nie mamy jednej części, którą wolno pokazać, i drugiej, którą trzeba schować do szafy. Z perspektywy Human Design widzimy swój potencjał jako spektrum, czyli, że każda jakość ma swoją niższą i wyższą ekspresję. Dzięki temu możemy zaobserwować, że nasz rozwój nie polega na odcinaniu fragmentów siebie, tylko na ich dojrzalszym przeżyciu i wyrażeniu.
Na przykład mój archetyp Filozofki odpowiadający w Human Design bramce 4 ma w swoim spectrum: nietolerancję, zrozumienie i wybaczenie. Czyli najpierw konfrontuje się z niewiedzą, z napięciem, z chaosem i z brakiem odpowiedzi. A potem dopiero dzięki tej konfrontacji podejmuje wysiłek zrozumienia. No i dopiero zrozumienie może doprowadzić do wybaczenia. Czyli w skrócie nie ma zrozumienia czy wybaczenia bez wcześniejszej nietolerancji. Ta perspektywa pokazuje, że jesteśmy całością i wszystkie nasze części są ważne- nawet te, które nauczyłyśmy się ukrywać w obawie przed brakiem akceptacji.
Gdy o tym zapominamy lub nie chcemy tego zobaczyć w sobie, to robimy się takie jednowymiarowe, poprawne, ale nieporuszające.
A prawda jest taka, że klientka ufa nie tylko naszej wiedzy, ale też naszej drodze i doświadczeniu człowieka, który przeszedł własny proces i umie wydobyć z niego sens.
Dlatego ten odcinek będzie właśnie o tym, co powstrzymuje nas przed pokazaniem się w zgodzie ze sobą. Nie tylko psychologicznie i na poziomie przekonań, ale też energetycznie.
Typy Human Design
Zacznijmy od tego, co w Human Design nazywamy typami.
Bo trudność z widocznością nie wygląda tak samo u każdego. I właśnie dlatego ogólne rady dotyczące widoczności bywają trudne a nawet przemocowe, bo nie biorą pod uwagę tego, jak działa nasza energia.
GENERATOR
Jeśli jesteś Generatorką, bardzo możliwe, że Twoja widoczność blokuje się wtedy, gdy próbujesz inicjować z głowy zamiast odpowiadać na to, co podsuwa Ci życie. Tworzysz, bo tak trzeba. Publikujesz, bo jest wtorek. Mówisz tak, jak radzą marketerzy. I nagle czujesz, że wszystko jest ciężkie, sztuczne i bez wyrazu. Generator nie staje się magnetyczny przez dyscyplinę i odcięcie od swojego ciała, ale wtedy, gdy jego odpowiedź jest dla niego żywa, gdy jest w niej energia i gdy czuje prawdziwe „tak” wobec tego, na co odpowiada.
Druga pułapka, w którą wpadają Generatorki to tłumienie entuzjazmu, żeby nie wyjść na osobę zbyt intensywną albo emocjonalną. Tymczasem właśnie to ożywienie, ta przyjemność bycia w procesie tworzenia są częścią Twojej widoczności.
Trzecia rzecz to tworzenie z przemęczenia. I to czasem naprawdę czuć w głosie i w napięciu.
Czwarta pułapka to ukrywanie procesu, a przecież u Generatora mistrzostwo rodzi się z powtórzeń, z dojrzewania w czasie, z wracania do tematu. Ludzie nie muszą widzieć tylko efektu końcowego, mogą zobaczyć też drogę. Bardzo często to właśnie droga buduje zaufanie. U Generatorów lęk przed widocznością często ma twarz obawy, że będę zawracać ludziom głowę, że będę za bardzo obecna. A tymczasem problemem najczęściej nie jest Twoja energia tylko to, że próbujesz ją stłumić.
MANIFESTUJĄCY GENERATOR
Jeśli jesteś Manifestującą Generatorką, napięcie wokół widoczności często dotyczy wielowątkowości. Zazwyczaj masz kilka zainteresowań. Kilka kierunków. Kilka odsłon siebie. I próbujesz to schować, żeby wyglądać bardziej spójnie. Starasz się zmieścić w jednej szufladce. Próbujesz przeprosić za zmianę kierunku, za swój nowy pomysł, za to, że już Cię nie niesie tam, gdzie niosło miesiąc temu. No ale Manifestujący Generator nie jest stworzony do liniowej ekspresji. Twoja dynamika, wielowątkowość, a czasem nawet przeskakiwanie etapów są częścią Twojego magnetyzmu. To znaczy, że spójność nie zawsze wygląda u Ciebie jak jedna ścieżka. Czasem dużą blokadą bywa też perfekcjonizm, czyli chęć dopracowania wszystkiego zanim pokażesz cokolwiek. A przecież Twoją mocną stroną nie jest czekanie aż wszystko stanie się idealne tylko tworzenie w biegu. U Manifestujących Generatorów widoczność bardzo często blokuje poczucie winy związane ze zmianą kierunku albo lęk, że jeśli pokażę wszystkie swoje zainteresowania, ludzie przestaną mnie rozumieć. Tymczasem właśnie wtedy mogą zacząć rozumieć Cię bardziej.
MANIFESTOR
Jeśli jesteś Manifestorką, Twoja blokada może pojawiać się w związku z rozpoczynaniem nowych projektów. Nie dlatego, że nie masz pomysłów. Często masz ich aż za dużo. Problem zaczyna się wtedy, gdy przestajesz ufać swojej zdolności rozpoczynania czegoś zupełnie nowego. Czekasz na pozwolenie. Czekasz na akceptację. Czekasz, aż inni powiedzą, że to ma sens. Łagodzisz swoją wizję, żeby nie była zbyt wyrazista, czy wyprzedzająca swoje czasy. Próbujesz być bardziej strawna, bardziej relacyjna, bardziej zrozumiała dla wszystkich. I właśnie wtedy odcinasz się od tego, co w Tobie najbardziej magnetyczne. Pamiętaj, że nie musisz być dla wszystkich- masz poruszać właściwe osoby.
Druga pułapka to tworzenie według cudzego rytmu. Codziennie, regularnie, obowiązkowo, niezależnie od impulsu. Dla Manifestorki to bywa niezwykle wyczerpujące i niewskazane. Trzecia rzecz to nadmierne tłumaczenie się. Próba uzasadnienia swojego ruchu tak, żeby nikt nie poczuł się pominięty albo zaskoczony. Wcześniejsze informowanie jest wskazne dla Manifestorek, ale tłumaczenie się już nie. U Manifestorek lęk przed widocznością bardzo często ma twarz lęku przed reakcją, przed tym, że wprawię w zakłopotanie innych samym faktem, że zrobiłam coś po swojemu. Tak może się stać, ale to nie oznacza, że masz przestać inicjować.
PROJEKTOR
A jeśli jesteś Projektorką, tak jak ja, to temat widoczności zwykle dotyka wątku bycia rozpoznaną. Projektorka często boi się, że pokaże się i nie zostanie zobaczona. Że powie coś ważnego, a nikt tego nie przyjmie. Z tego napięcia rodzi się czasem dawanie rad bez zaproszenia, bo trudno wytrzymać z tym, że się widzi i nie mówi. Z tego rodzi się też próba udowadniania wartości przez dawanie za dużo, robienie więcej, dotrzymywanie kroku Generatorom. No i stawanie się wykonawczynią, choć darem Projektorki jest przede wszystkim perspektywa, kierunek, diagnoza i optymalizacja. Jeśli jesteś Projektorką, widoczność staje się lżejsza wtedy, gdy przestajesz konkurować ilością, a zaczynasz ufać jakości swoich wglądów, czyli gdy mówisz mniej, ale celniej. No i gdy nie rozdajesz wszystkiego za darmo i nie ustawiasz się jako ta, która ma pracować ciężej, żeby zasłużyć na uwagę. Lęk Projektorki to często nie tyle lęk przed samą widocznością, ile lęk przed byciem zignorowaną przez otoczenie i przed brakiem zaproszenia. No i przed tym, że znowu zobaczy więcej niż inni są gotowi zobaczyć.
REFLEKTOR
A jeśli jesteś Reflektorką, Twoje napięcie wokół widoczności może dotyczyć zmienności. Możesz mieć poczucie, że skoro Twój przekaz nie jest identyczny codziennie, to może jesteś niespójna. Skoro Twoje odczucia zmieniają się wraz z cyklem, środowiskiem, ludźmi i czasem, to może nie wolno Ci mówić z pełnym przekonaniem. A przecież u Reflektorki zmienność nie jest wadą. Jest informacją, czułością na pole i umiejętnością zauważenia tego, czego inni nie widzą. Problem zaczyna się wtedy, gdy próbujesz zmusić się do stabilności, która nie jest Twoja. Gdy przyjmujesz cudzą definicję sukcesu. Gdy podejmujesz decyzje za szybko. Gdy zostajesz w środowiskach, które Cię męczą, a potem myślisz, że to z Tobą jest coś nie tak. U Reflektorki lęk przed widocznością często wygląda jak lęk przed niespójnością. Ale czasem to, co nazywasz niespójnością, jest po prostu uczciwym odbiciem rzeczywistości.
LINIE PROFILU
Opowiedziałam Ci o typach w Human Design w kontekście obaw związanych z widocznością, a teraz chciałabym uzupełnić ten obraz o linie profilu, czyli dwie cyfry, które na BodyGraphie wyglądają jak ułamek, a też dopowiadają historię naszego stosunku do bycia widzianą.
LINIA 1
Linia pierwsza niesie temat odwagi i bezpieczeństwa. Można powiedzieć, że jest ucieleśnieniem odwagi, ale takiej, która wyrasta z solidnej podstawy wiedzy. Jeśli masz tak jak ja linię 1 to, bardzo często chcesz wiedzieć wszystko, rozumieć temat głęboko i mieć poczucie, że naprawdę coś zbadałaś, zanim wyjdziesz z tym do świata. Problem pojawia się wtedy, gdy wiedza staje się warunkiem widoczności. Kiedy mówisz sobie: jeszcze nie teraz, jeszcze jeden kurs, jeszcze jedna książka, itd. Linia 1 często ukrywa się, dopóki nie poczuje się ekspertką. Problem w tym, że może tak nigdy się nie poczuć, mimo że inni wyraźnie widzą w niej ekspertkę. W profilu 1/3 dochodzi do tego potrzeba przetestowania wiedzy w praktyce. W przypadku profilu 1/4 zdobytą wiedzę chcesz wnieść do relacji. Jeśli masz profil 5/1 pojawia się jeszcze pole projekcyjne i presja, że skoro inni widzą we mnie rozwiązanie, to muszę naprawdę mieć solidny fundament. Dla linii 1 widoczność robi się lżejsza wtedy, gdy przestajesz czekać na absolutną gotowość i zaczynasz dzielić tym, co już naprawdę dobrze zgłębiłaś. Czyli na przykład uczysz się czegoś nowego i stopniowo w miarę nauki o tym opowiadasz.
LINIA 2
Linia druga niesie pasję, ale bardzo często potrzebuje też własnej przestrzeni, do której może się wycofać. Czasu w odosobnieniu, w którym jej talent dojrzewa po cichu. Jeśli masz linię 2, widoczność inicjowana przez Ciebie może być odczuwana jako inwazyjna. Jakby ktoś wchodził do Twojej pracowni zanim skończysz. Jakby Twoje naturalne dary były nagle wystawiane na światło, zanim sama zdążysz się z nimi oswoić. Dlatego linia 2 często czuje się nieswojo, gdy zostaje wywołana do tablicy. W przypadku profilu 2/4 to sieć relacji wyciąga Cię z Twojej pracowni. W przypadku profilu 2/5 dochodzi do tego jeszcze pole projekcji. Dla linii 2 ważne jest to, żeby nie mylić potrzeby wycofania z brakiem wartości, tego co oferuje. Twoja widoczność nie musi polegać na byciu stale „na scenie”. Czasem polega na tym, że tworzysz coś w swojej pracowni, a potem pozwalasz swojej pracy przemówić za Ciebie. No i czasem na tym, że dajesz się zapraszać do rozmów, wywiadów, współtworzenia. Nie wszystko musisz inicjować sama.
LINIA 3
Linia trzecia niesie humor i przyjemność, ale przede wszystkim jest eksperymentatorką. Jeśli masz w swoim profilu linię 3, życie uczy Cię przez próby, błędy i praktykę. Dlatego widoczność robi się trudna wtedy, gdy próbujesz wyglądać, jakbyś już wszystko wiedziała. Bo Twoja prawda nie jest laboratoryjnie sterylna, ale sprawdzona w działaniu. Linia 3 często boi się swoich porażek, choć jej mądrość rodzi się właśnie z tego, że była w procesie. Że coś nie wyszło i wymaga zmiany. Jeśli masz profil 1/3 badasz i testujesz. Jeśli masz profil 3/5 eksperymentujesz publicznie, a ludzie zaczynają projektować na Ciebie rozwiązania. Jeśli masz profil 3/6 lub 6/3 dochodzi jeszcze temat etapów życia i integrowania tego, co zostało przez Ciebie przeżyte. Dla linii 3 ogromną ulgą bywa zgoda na to, że może powiedzieć: sprawdziłam to, to nie zadziałało, to zadziałało inaczej, a to jest mój wniosek. I właśnie wtedy widoczność przestaje być teatralna i staje się prawdziwa.
LINIA 4
Linia czwarta związana jest z uczuciami i sercem. Jej widoczność karmi się relacją. Jeśli masz linię 4, bardzo możliwe, że masowa ekspozycja bez zbudowania więzi z Twoimi odbiorcami jest dla Ciebie pusta i męcząca. Nie chcesz mówić do algorytmu. Chcesz mówić do ludzi i to do swoich ludzi, z którymi jesteś w relacji. Dlatego linia 4 czasem boi się, że zmęczy swoją społeczność, że za dużo od niej chce, że za często się odzywa. Ale prawda jest taka, że Twoja marka rośnie właśnie przez zaufanie, przez bliskość, przez wspólnotę. W przypadku profilu 1/4 głęboka wiedza spotyka się z siecią relacji. W przypadku profilu 2/4 Twój ukryty geniusz zostaje przywołany przez swoich ludzi. W przypadku profilu 4/6 relacja i bycie naturalną mentorką dla innych dojrzewają razem. Dla linii 4 widoczność robi się lżejsza, gdy przestajesz myśleć o odbiorcach jak o publiczności, a zaczynasz myśleć o nich jak o Twoim kręgu, czyli nie o liczbie ludzi, ale o więzi, którą z nimi budujesz.
LINIA 5
Linia piąta niesie mądrość i rozwiązania. Jest doradczynią skoncentrowaną na rozwiązaniach. I jednocześnie niesie bardzo specyficzne napięcie projekcyjne. Jeśli masz linię 5 w swoim profilu, ludzie bardzo szybko coś na Ciebie projektują – swoje oczekiwanie, że przyjdziesz i rozwiążesz problem. I to bywa ciężkie, bo widoczność w linii 5 nie polega tylko na pokazaniu się. Polega też na utrzymaniu granic, wobec tego, co inni chcą w Tobie zobaczyć i od Ciebie uzyskać. Dlatego linia 5 często czuje ciężar oczekiwań innych. W przypadku profilu 5/1 szukasz solidnego fundamentu, żeby realnie dowozić rozwiązania. Jeśli masz profil 5/2 możesz chcieć schować się do swojej jaskini, ale masz świadomość, że świat i tak na Ciebie patrzy. W przypadku profilu 3/5 eksperymentujesz, a ludzie już chcą mieć od Ciebie gotową odpowiedź. Dla linii 5 ważna jest regularna, strategiczna widoczność i bardzo klarowna komunikacja tego, co robisz, a czego nie robisz. Bo jeśli Ty nie nazwiesz swoich granic, cudze wyobrażenia szybko zrobią to za Ciebie.
LINIA 6
Linia szósta niesie wizję i edukację. Jest wizjonerką i naturalną mentorką, a jej relacja z widocznością zmienia się w czasie. To jest niezwykle ważne. Bo linia 6 nie przechodzi całego życia w jednym rytmie. Najpierw żyje jak linia 3, eksperymentuje, uczy się przez praktykę, doświadcza życia dość intensywnie. Potem przychodzi etap wycofania, obserwacji, integracji. I wiele osób mających linię 6 w swoim profilu właśnie wtedy próbuje zmusić się do widoczności, która nie jest zgodna z ich etapem. Czasem jesteś po prostu w fazie, w której bardziej integrujesz niż występujesz, czyli bardziej myślisz o tym, co ma dla Ciebie sens niż budujesz zasięg. Dopiero później około 50 roku życia pojawia się dojrzała, naturalna widoczność związana z byciem wzorcem dla innych. W przypadku profilu 6/2 widać połączenie mądrości z potrzebą wycofania się. W przypadku profilu 6/3 bardzo mocno rysuje się droga od eksperymentu do bycia mentorką. W przypadku profilu 4/6 relacja spotyka się z rolą wzorca dla wspólnoty. Dla linii 6 największą ulgą bywa zrozumienie, że nie każda faza życia służy tej samej ekspresji. Czasem mniejsza widoczność jest częścią dojrzewania.
To wszystko się pięknie łączy z japońską sztuką kintsugi, bo i typy, i linie profilu pokazują, że każdy z nas ma inne pęknięcie, gdzie indziej ukryte złoto i inny sposób łączenia w całość.
Jedna osoba potrzebuje bezpieczeństwa, zanim wyjdzie do świata.
Druga potrzebuje przestrzeni.
Trzecia potrzebuje zgody na eksperyment.
Czwarta potrzebuje relacji.
Piąta potrzebuje granic wobec projekcji innych.
Szósta potrzebuje szacunku do własnego etapu.
CENTRA ENERGETYCZNE
Warto też pamiętać, że nasze blokady związane z widocznością bardzo często łączą się z tym, jak funkcjonują nasze centra energetyczne. Kiedy centrum jest otwarte (czyli białe na Bodygraphie), zwykle mocniej chłoniemy temat przewodni danego centrum z zewnątrz. Kiedy jest zdefiniowane (zaznaczone kolorem), temat bywa bardziej stały, ale też może usztywniać sposób, w jaki się pokazujemy. Nie będę dzisiaj omawiać wszystkich centrów, bo ten odcinek bardzo by się wydłużył- skupię się tylko na centrach związanych ze świadomością, bo w kontekście naszych lęków są najważniejsze.
Zadaj sobie pytanie: który temat najbardziej odzywa się w Tobie wtedy, gdy myślisz o widoczności.
Czy to jest Śledziona, czyli lęk przetrwania. Czy Twoje ciało mówi: to niebezpieczne, lepiej się schowaj, lepiej nie ryzykuj, lepiej się nie wychylaj.
Czy to jest Ajna, czyli lęk mentalny. Czy Twój umysł mówi: najpierw to zrozum, uporządkuj, uzasadnij, znajdź pewność, dopiero potem pokaż się.
Czy to jest Splot Emocjonalny, czyli nerwowość emocjonalna. Czy pojawia się lęk przed tym, co poczujesz, kiedy naprawdę zostaniesz zobaczona. Tego, co poczujesz, gdy ktoś Ci nie odpowie, nie przyjmie, odrzuci.
Zostań chwilę z tym pytaniem.
Bo samo rozpoznanie, gdzie to się dzieje, już daje ulgę.
A jeśli masz już swój BodyGraph możesz zobaczyć, które bramki w tych centrach są u Ciebie aktywne, czyli zaznaczone kolorem i zakreślić wszystkie, które z Tobą rezonują.
ŚLEDZIONA (SPLEEN), CZYLI LĘKI PRZETRWANIA
☐ Brama 18 – Lęk przed autorytetem
Lęk, że ktoś, kogo uważasz za autorytet, oceni lub skrytykuje Twoją pracę, albo że sama ocenisz ją jako niewystarczająco dobrą lub nie dość perfekcyjną.
☐ Brama 28 – Lęk przed brakiem sensu
Lęk, że praca, którą wykonujesz, ostatecznie nie będzie miała znaczenia albo że wysiłek, którego wymaga, nie jest tego wart.
☐ Brama 32 – Lęk przed porażką
Lęk, że jakiś pomysł, oferta lub kierunek z czasem się nie powiedzie i doprowadzi do utraty stabilności, zasobów lub poczucia bezpieczeństwa.
☐ Brama 44 – Lęk przed powtórzeniem przeszłości
Lęk, że przeszłe błędy, porażki lub niezdrowe schematy powtórzą się i podważą przyszły sukces.
☐ Brama 50 – Lęk przed odpowiedzialnością
Lęk przed wzięciem odpowiedzialności za innych, klientów lub rezultaty oraz przed byciem rozliczaną z ich dobrostanu.
☐ Brama 57 – Lęk przed przyszłością lub nieznanym
Lęk przed tym, co wydarzy się w przyszłości, i czy będziesz bezpieczna, idąc naprzód.
☐ Brama 48 – Lęk przed niewystarczalnością
Lęk, że nie masz jeszcze wystarczającej głębi, umiejętności lub wiedzy, by być gotową albo kompetentną.
AJNA, CZYLI MENTALNY NIEPOKÓJ
☐ Brama 47 – Lęk przed daremnością wysiłku
Lęk, że przeszłe doświadczenia, wysiłek lub nauka nigdy w pełni nie nabiorą sensu ani nie doprowadzą do znaczącego postępu.
☐ Brama 24 – Lęk przed niewiedzą
Lęk przed tym, że nie wiesz wystarczająco dużo, nie rozumiesz czegoś albo będziesz postrzegana jako niedoinformowana lub niekompetentna.
☐ Brama 4 – Lęk przed chaosem
Lęk, że nie ma żadnych wiarygodnych odpowiedzi i że sprawy pozostaną nieuporządkowane lub niepewne.
☐ Brama 11 – Lęk przed pustką
Lęk przed wyczerpaniem się pomysłów, inspiracji lub mentalnych bodźców do dzielenia się.
☐ Brama 43 – Lęk przed odrzuceniem
Lęk, że Twoje wglądy lub perspektywy są zbyt odmienne i zostaną odrzucone albo źle zrozumiane.
☐ Brama 17 – Lęk przed podważeniem Twoich opinii
Lęk, że Twoje opinie będą kwestionowane, podważane albo będą wymagały uzasadnienia.
SPLOT EMOCJONALNY (SOLAR PLEXUS) - NAPIĘCIE EMOCJONALNE
☐ Brama 36 – Lęk przed emocjonalną niewystarczalnością
Lęk, że nie masz emocjonalnej pojemności albo umiejętności, by poradzić sobie z nowymi doświadczeniami, bliskością, wyzwaniami lub konsekwencjami swoich decyzji.
☐ Brama 22 – Lęk przed ciszą
Lęk, że nikt nie będzie słuchał, odpowiadał ani emocjonalnie Cię nie przyjmie, kiedy mówisz.
☐ Brama 37 – Lęk przed tradycją
Lęk przed utknięciem w rolach, zobowiązaniach lub oczekiwaniach związanych z rodziną, społecznością, biznesem albo partnerstwem.
☐ Brama 6 – Lęk przed bliskością
Lęk przed byciem zobaczoną taką, jaka naprawdę jesteś i przed tym, co może zostać ujawnione w emocjonalnej lub relacyjnej bliskości.
☐ Brama 49 – Lęk przed odrzuceniem / konsekwencjami
Lęk przed odrzuceniem lub konsekwencjami tego co się stanie, jeśli Twoje zasady albo granice nie zostaną zaakceptowane.
☐ Brama 55 – Lęk przed pustką
Lęk, że pasja, sens lub emocjonalna pełnia znikną i nie wrócą.
☐ Brama 30 – Lęk przed losem
Lęk przed zaangażowaniem się w jakieś pragnienie lub kierunek bez wiedzy, jak to się potoczy.
Jak już pewnie zauważyłaś, że perspektywy Human Design widoczność przestaje być czymś ujednoliconym i testem z odwagi, a zaczyna być praktyką samopoznania i pokazania się z większą autentycznością, i poszanowaniem własnej energii.
Wzmacniająca jest świadomość, że właśnie to, co czasem próbujemy ukryć, bywa źródłem naszej głębi. Nie sama rana. Nie samo pęknięcie. Tylko sposób, w jaki je rozumiemy. Czyli sposób, w jaki przeszłyśmy przez swój proces i w jaki umiemy dziś nazwać coś, czego kiedyś nie potrafiłyśmy nazwać.
To jest nasze złoto w kintsugi- nie brak pęknięcia, ale unikalny sposób połączenia.
Jeśli więc dziś zmagasz się z widocznością swojej marki, popatrz na swój typ, linie profilu i centra. Zastanów się: co w Tobie czuje, że pokazanie się jest niewygodne albo niebezpieczne. Już samo nazwanie tego zwykle przynosi ulgę. Bo lęk przed byciem zobaczoną przestaje być wtedy czymś mglistym i przytłaczającym, a staje się czymś, co możesz zrozumieć i z czasem przekształcać w swoje złoto.
Często nie brakuje nam odwagi do widoczności tylko zrozumienia i przetłumaczenia własnej energii na język widoczności naszej marki.
Jeśli ten temat w Tobie pracuje, przygotowałam dla Ciebie nagranie i zeszyt ćwiczeń o tym, jak przetłumaczyć Twoją unikalną energię na język marki. Tak, żeby Human Design nie był tylko ciekawą teorią, ale zaczął przekładać się na słowa, treści, sposób komunikacji i obecność, która naprawdę jest Twoja. Link umieszczę w komentarzu.
A na koniec chciałabym zostawić Cię z pytaniem nawiązującym do metafory kintsugi z początku odcinka:
Którego fragmentu swojej drogi jeszcze nie włączasz do opowieści Twojej marki, choć właśnie on może nadawać jej głębię i stać się Twoim złotem?

